W Izraelu, od kiedy przyjechaliśmy, trwa zima. Spadły deszcze nawadniając spaloną latem ziemię. Moim zdaniem, z pierwszymi opadami, rozpoczęła się wiosna a nie zima. Zresztą, można porównać zdjęcia stąd do tych:
"Już stoją nasze nogi w twych bramach, o Jeruzalem, Jeruzalem, wzniesione jako miasto gęsto i ściśle zabudowane. Tam wstępują pokolenia, pokolenia Pańskie, według prawa Izraela, aby wielbić imię Pańskie." Ps 122,2-4
środa, 18 stycznia 2012
wtorek, 10 stycznia 2012
Cezarea Nadmorska
sobota, 7 stycznia 2012
Spotkanie u rabina...z kulturą żydowską.
Na ostatni dzień Święta Świateł- Chanuki Wspólnota została zaproszona na bankiet do zaprzyjaźnionego Rabina Berry'ego. Filip nie miał ochoty jechać, ale ja z ciekawości zabrałam się razem z Siostrami. W domu Rabina szału nie było- myślałam, że zapalenie ostatniej chanukowej świecy będzie bardziej uroczyste. Więcej było tam amerykańskiego gwaru niż podniosłej atmosfery. I w tym wszystkim poznałam amerykańską Żydówkę. Wtedy też dowiedziałam się..., no, ale może zacznę od początku:)
Wszyscy rozmawiali ze wszystkimi- jak to na bankiecie bywa. Kolorem swoich włosów wywołałam furorę i zainteresowanie amerykańskich oczu. Wtedy też jedna z kobiet zapytała mnie, skąd jestem. Na odpowiedź, że z Polski usłyszałam, że owszem, Pani X (tak ją nazwijmy) była w Polsce 2 lata temu i musi z żalem powiedzieć, że w Tym Kraju 99% społeczeństwa nie mówi po angielsku. Oczywiście, Pani X nie uważa, że wszędzie każdy musi mówić w tym języku, no ale przecież przydało by się. Najlepiej, żeby poziom był taki, jak w Izraelu- kogo się nie zapyta na ulicy, ten zna angielski. Na takie głupie argumenty nie chciało mi się nawet odpowiadać. Życzyłam jej tylko, żeby następny pobyt w Polsce był dla niej przyjemniejszy. To chyba potraktowała nasza głośna Pani X jako zaczepkę. Odparowała mi, że ona wie, że nigdy więcej do Tego Kraju nie pojedzie, że nie ma na to najmniejszej ochoty. Patrzyłam na nią zdziwiona. Następnie powiedziała mi, że ona nie lubi Polaków, z resztą, tak jak każdy Żyd. Po tym nie spodziewałam się już innych wyznań. Ale jednak...
Usłyszałam, że Polska i Polacy powinni w końcu przeprosić za krzywdy, które wyrządzili Żydom. Że nie otrzymali i nie otrzymają przebaczenia (?!) w przeciwieństwie do Niemców. Niemcy przeprosili- mają wybaczone, kochają Izrael i są w nim bardzo mile widziani. Otrzymałam też porcje opowieści o tym, jak to Polacy się bawili kiedy Żydzi umierali; jak to dostawali piękne rzeczy skradzione właśnie Żydom, ah, i jeszcze jak to Polscy żołnierze strzelali i mordowali Żydów. Amerykańska Pani X gadała jak najęta, nawet nie chciała słuchać słów oporu.
Czułam się strasznie, tyle kłamstw powiedzianych z nienawiścią i wyższością w głosie. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć ryczącej na mnie Pani X. Starałam się w wzburzeniu zachować jako taki spokój i oznajmiłam jej, że się nie mogę zgodzić z niczym, co powiedziała. Pani X patrzyła na mnie tępo...po czym odeszła zabawiać swoją osobą innych gości.
...
Wszyscy rozmawiali ze wszystkimi- jak to na bankiecie bywa. Kolorem swoich włosów wywołałam furorę i zainteresowanie amerykańskich oczu. Wtedy też jedna z kobiet zapytała mnie, skąd jestem. Na odpowiedź, że z Polski usłyszałam, że owszem, Pani X (tak ją nazwijmy) była w Polsce 2 lata temu i musi z żalem powiedzieć, że w Tym Kraju 99% społeczeństwa nie mówi po angielsku. Oczywiście, Pani X nie uważa, że wszędzie każdy musi mówić w tym języku, no ale przecież przydało by się. Najlepiej, żeby poziom był taki, jak w Izraelu- kogo się nie zapyta na ulicy, ten zna angielski. Na takie głupie argumenty nie chciało mi się nawet odpowiadać. Życzyłam jej tylko, żeby następny pobyt w Polsce był dla niej przyjemniejszy. To chyba potraktowała nasza głośna Pani X jako zaczepkę. Odparowała mi, że ona wie, że nigdy więcej do Tego Kraju nie pojedzie, że nie ma na to najmniejszej ochoty. Patrzyłam na nią zdziwiona. Następnie powiedziała mi, że ona nie lubi Polaków, z resztą, tak jak każdy Żyd. Po tym nie spodziewałam się już innych wyznań. Ale jednak...
Usłyszałam, że Polska i Polacy powinni w końcu przeprosić za krzywdy, które wyrządzili Żydom. Że nie otrzymali i nie otrzymają przebaczenia (?!) w przeciwieństwie do Niemców. Niemcy przeprosili- mają wybaczone, kochają Izrael i są w nim bardzo mile widziani. Otrzymałam też porcje opowieści o tym, jak to Polacy się bawili kiedy Żydzi umierali; jak to dostawali piękne rzeczy skradzione właśnie Żydom, ah, i jeszcze jak to Polscy żołnierze strzelali i mordowali Żydów. Amerykańska Pani X gadała jak najęta, nawet nie chciała słuchać słów oporu.
Czułam się strasznie, tyle kłamstw powiedzianych z nienawiścią i wyższością w głosie. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć ryczącej na mnie Pani X. Starałam się w wzburzeniu zachować jako taki spokój i oznajmiłam jej, że się nie mogę zgodzić z niczym, co powiedziała. Pani X patrzyła na mnie tępo...po czym odeszła zabawiać swoją osobą innych gości.
...
czwartek, 5 stycznia 2012
Święta, Święta...
Do tej pory nie opisaliśmy, jak spędziliśmy świąteczny czas...
Tak więc zamiast Wigilii był bankiet a zamiast ryby- foie gras. Muszę przyznać, że przysmażone, podane z sosem i rukolą nawet smaczne, ale i tak marzyliśmy o uszkach, barszczu i czymkolwiek, co z morza:) O 1:30 w deszczu ruszyliśmy do Betlejem na "Mszę Pasterzy". Było naprawdę miło.
Następnego dnia- w niedzielę- strasznie dużo ludzi zjechało się do Domu Wspólnoty na świąteczny obiad. Może dlatego przy stole spędziliśmy prawie 4 godziny :) Zdjęcie zamieszczę później:)
Po Świętach wybraliśmy się do Jerozolimy. Był piękny dzień, w sam raz na odkrywanie "tanioszkowatych" sklepów na głównej ulicy stolicy Izraela. Był to równie dobry dzień na zwiedzenie Kościoła św. Anny i przyległej do niego ewangelicznej sadzawki Betesdy. Przy niej to człowiek chromy od 38 lat czekał na uzdrowienie. Później została tam zbudowana bizantyjska bazylika, a jej ruiny robią ogromne wrażenie.
Znaleźliśmy także inne, ciekawe miejsce. Na dachu Bazyliki Grobu Pańskiego, w kaplicy ormiańskiej- a w gruncie rzeczy pod nią- znajduje się cysterna, z której czerpano wodę podczas budowy Bazyliki. Niesamowite, bo w jednym momencie jest się na dachu Bazyliki a za chwilę zupełnie pod nią. Cysterna jest całkiem ciekawa, można sobie w niej pośpiewać i słuchać, jak echo niesie nasz głos :)
Byliśmy jeszcze standardowo w samej Bazylice, pokręciliśmy się po suku, zaszliśmy też pod Ścianę Płaczu.
Tak więc zamiast Wigilii był bankiet a zamiast ryby- foie gras. Muszę przyznać, że przysmażone, podane z sosem i rukolą nawet smaczne, ale i tak marzyliśmy o uszkach, barszczu i czymkolwiek, co z morza:) O 1:30 w deszczu ruszyliśmy do Betlejem na "Mszę Pasterzy". Było naprawdę miło.
Następnego dnia- w niedzielę- strasznie dużo ludzi zjechało się do Domu Wspólnoty na świąteczny obiad. Może dlatego przy stole spędziliśmy prawie 4 godziny :) Zdjęcie zamieszczę później:)
Po Świętach wybraliśmy się do Jerozolimy. Był piękny dzień, w sam raz na odkrywanie "tanioszkowatych" sklepów na głównej ulicy stolicy Izraela. Był to równie dobry dzień na zwiedzenie Kościoła św. Anny i przyległej do niego ewangelicznej sadzawki Betesdy. Przy niej to człowiek chromy od 38 lat czekał na uzdrowienie. Później została tam zbudowana bizantyjska bazylika, a jej ruiny robią ogromne wrażenie.
Znaleźliśmy także inne, ciekawe miejsce. Na dachu Bazyliki Grobu Pańskiego, w kaplicy ormiańskiej- a w gruncie rzeczy pod nią- znajduje się cysterna, z której czerpano wodę podczas budowy Bazyliki. Niesamowite, bo w jednym momencie jest się na dachu Bazyliki a za chwilę zupełnie pod nią. Cysterna jest całkiem ciekawa, można sobie w niej pośpiewać i słuchać, jak echo niesie nasz głos :)
Byliśmy jeszcze standardowo w samej Bazylice, pokręciliśmy się po suku, zaszliśmy też pod Ścianę Płaczu.
Kilka obrazów spod Ściany Płaczu
Tu chłopiec obchodzący swoje Bar Micwa
Tu chłopiec obchodzący swoje Bar Micwa
Jerozolima- centrum świata
Sadzawka Betesda i przyległe do niej ruiny Bazyliki bizantyjskiej
(jedna z cystern Bazyliki)
Filip przy Bramie Damasceńskiej
Policja izraelska- konie i buty w ostrogach :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)